POLE WIDZENIA

Codziennie porównujemy. Porównujemy oferty sklepowe, ceny, opinie, warianty. Porównywanie weszło nam w krew. Stało się nawykiem całego społeczeństwa, częścią naszej ludzkiej natury. Na porównywaniu opieramy  ocenę innych oraz, coraz częściej, swoją własną wartość.

Nasze życie jest nieustannie śledzone. To oczywisty fakt. Na Facebooku, Instagramie, Snapchat’cie. Używamy Social Mediów, czym chyba nie zaskoczę, do celów budowania swojego własnego marketingu. Wrzucamy zdjęcia cudownych wakacji, uśmiechniętych dzieciaków, nowych markowych ciuchów. Świętujemy publicznie nasze zawodowe i sportowe sukcesy. I nie byłoby w tym nic złego gdybyśmy nie zaczynali, śledząc innych, uzależniać naszej wartości od tego, co widzimy w sieci. A widzimy tylko jedną, tę zdecydowanie lepszą, stronę życia. Tak jak nasze życie jest kalejdoskopem dobrych i złych obrazów, z których publicznie dzielimy się tylko tymi dobrymi, tak życie innych również. Oglądając kolorowe fotki zapominamy o tym, że inni także miewają niepowodzenia, nieprzespane noce, złe dni, porażki zawodowe. Budujemy przekonanie, że to tylko nasze życie jest takie beznadziejne. Inni mają życie w luksusie, a ja szarą codzienność. Inni są szczupli, zdrowi i sprawni fizycznie, a ja lekkiej nadwagi nie mogę się pozbyć od urodzenia dziecka. Inni pną się po ścieżkach kariery zawodowej, a ja od 10 lat siedzę za tym samym biurkiem, w tej samej firmie. I nawet jeśli jeszcze wczoraj twoje nadprogramowe 5 kilogramów uznawałaś za sexy krągłości, dziś po obejrzeniu zdjęć koleżanki w bikini, wiesz już z pełnym przekonaniem, że jesteś gruba. Nawet jeśli wczoraj, po pochwale od szefa czułaś się naprawdę zadowolona, dziś, patrząc na zdjęcie kolegi, który właśnie odebrał kluczyki do nowego służbowego auta, myślisz, że jesteś zawodowo nikim. I nawet jeśli jeszcze wczoraj, po przebiegnięciu swoich zaplanowanych 5 kilometrów, spocona i zmęczona uśmiechałaś się do siebie, czując dumę, że dałaś radę, dziś patrząc na zdjęcie medalu sąsiada, który właśnie przebiegł Runnmagedon, myślisz – jestem do niczego.

Ile razy pomyślałeś , że nie jesteś dość dobry, by coś zrobić, coś osiągnąć, po coś sięgnąć? Ile razy przemknęła Ci przez głowę myśl, że wszyscy zrobiliby to lepiej, szybciej, efektywniej, sprawniej? To nieprawda. I choć gdzieś w środku wiesz, że zaniechanie działań jest jedynie Twym wewnętrznym lękiem i obawą, a nie fizycznie uargumentowaną przyczyną, iż czemuś nie podołasz, wolisz zrezygnować, niż wystawić się na ewentualne niepowodzenie.

Naukowcy udowadniają, że pozytywnego myślenia można po prostu się nauczyć. Tak samo jak czytania czy jazdy na rowerze. Proces edukacji nie jest wcale bardzo trudny.

Pierwszym krokiem jest wyselekcjonowanie tego obszaru swojego życia, w którym w twojej subiektywnej opinii, byłeś słaby, a gdzie udało Ci się coś zmienić. Obszaru gdzie mógłbyś powiedzieć ‘’to totalnie nie dla mnie, a jednak się udało..’’. To pozwoli Ci uświadomić sobie, że czasem hamulcem zmiany jesteśmy my sami. Pozwoli także zbudować poczucie, że powodzenie wielu naszych działań zależy w dużej mierze od naszego myślenia.  Potem należy pielęgnować każdy najmniejszy postęp w swoim życiu, każde małe ‘’zwycięstwo’’. To zbuduje poczucie siły.

Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, jeśli powiem, że 80% sukcesu to nasze nastawienie i myśli. Zadbajmy o to, by były konstruktywne a nie destruktywne. By motywowały.

Published By
Sylwia Koszela

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *