”NIE” TO PEŁNE ZDANIE

Basia właśnie usiadła do papierkowej roboty, by nadgonić pracę, której nie udało jej się zrobić w biurze. Koleżanka, nie radząc sobie ze swoimi zadaniami poprosiłą ją o pomoc. Basia jest najlepsza. Każdy w pracy to wie. Pada ze zmęczenia, ale obiecała szefowi, że raport jutro rano trafi na jego biurko. NIgdy nie zawiodła, tym razem też nie może.

W innym domu, inna Basia właśnie szykuje się na wyjście ze znajomymi do pubu. Nie ma ochoty iść. Po całym tygodniu opieki nad dziećmi jedyne o czym marzy, to wypita w spokoju herbata i ciepły koc. Ale przyjaciółki nalegają. Przecież zawsze spotykały się w czwartkowe wieczory. W końcu nie zawodzi się przyjaciół.

W mieszkaniu na trzecim piętrze mimo wczesnych godzin porannych pali się światło. Kolejna Basia, niewyspana, piecze ciasto na szkolne przyjęcie swojego dziecka. Przecież poproszona przez wychowawczynię nie mogła odmówić. W końcu chodzi o postrzeganie jej jako matki, a matka musi być zaangażowana.

I kolejna Basia, która znów odmawia swojemu mężowi spędzenia wspólnego wieczoru, gdyż ciocia Zosia poprosiłą ją o pomoc w porządkach. Fakt – obiecała mężowi, i fakt – dawno nie mieli czasu tylko dla siebie, ale ciocia jest taka schorowana. Nie ma sumienia odmówić.

Takich osób są na świecie miliony…

Ile razy zdarzyło Ci się, że poproszony o pomoc, bez chwili zastanowienia powiedziałeś ”tak” i od razu tego pożałowałeś? Doskonale przecież zdawałeś sobie sprawę z tego, że twój harmonogram zajęć jest już napięty do granic możliwości. Mimo tego, poproszony o pomoc nie odmawiasz. Przyjmujesz więcej i więcej. Dlaczego?

Powodów takiego zachowania jest kilka. Czasem boimy się, że mówiąc ”NIE” urazimy drugą osobę. Czasem, że odmawiając pomocy sami także nie uzyskamy jej w chwili potrzeby. A czasem powodem jest nasza nadgorliwość i strach, że dana osoba nie uzyskawszy  naszego wsparcia nie poradzi sobie z przydzielonym zadaniem, a to może rzutować na nas. Sam przecież zrobisz to lepiej, szybciej, dokładniej.

Dawniej też miałam problem z odmawianiem. Powodów były tysiące i ciągle pojawiały się nowe. W moim na wskroś profesjonalnym świecie nie było miejsca na słowo ”nie”. Jeśli już zdarzyło mi się odmówić, odmowa ukwiecona była wręcz całą lawiną wymówek z mojej strony. Wyglądało to tak, jakbym za każdym razem chciała oczyścić sumienie z kłębiących się w nim wyrzutów. Mniej czy bardziej niezadowolona przyjmowałam na siebie kolejne zadania. Doprowadzałam do stanu w którym, mój idealnie ułożony plan pękał w szwach i jakkolwiek bardzo bym się nie starała, ile nocy bym nie zarwała, coś w końcu zawaliłam.

Kiedy w moim życiu zagościł minimalizm, a wraz z nim świadomośc, że tylko ja tak naprawdę odpowiadam za jakość mojego życia, zrozumiałam, że wyznacznikiem mojej wartości jest nie ilość przyjętych na siebie zadań, ale jakość ich wykonania. To oznaka profesjonalizmu. Nie muszę robić wszystkiego. Mam zrobić odpowiednio dużo i z każdym zadaniem poradzić sobie najlepiej jak potrafię. To ja i tylko ja decyduję ile to jest dla mnie odpowiednio dużo. Zrozumiałam, że mówienie ”nie” to umiejętność, której trzeba się po prostu nauczyć, jak jazdy na rowerze czy języka obcego. Zaczęłam grzecznie i stanowczo odmawiać. Mówiąc krótko ”nie”. Nie tłumaczyłam, nie przekonywałam, że naprawdę nie mogę lub nie dam rady czegoś zrobić.

Co się zmieniło? W moim życiu wiele. W postrzeganiu mojej osoby – nic. Rodzina mnie nie wyklęła, za to, że odmówiłam uczestniczenia w spotkaniu rodzinnym stawiając na pierwszym miejscu chęć odpoczynku. Wręcz przeciwnie, zaczęła zauważać, że mam więcej czasu na rzeczy naprawdę ważne, na czas z dziećmi, z partnerem. Szef mnie nie zwolnił, natomiast zaczął dużo bardziej zastanawiać się nad wagą spraw, które mi przydziela. Zrozumiał, że skoro nie zgodzę się na wzięcie wszystkiego, to należy powierzyć mi sprawy naprawdę istotne. Ja sama jestem dużo bardziej spokojna i przekonana, że podołam wszystkiemu co wzięłam na swoje barki.

Rozsądne odmawianie wpłynęło w bardzo dużej mierze na odzyskanie spokoju. Nie stresuję się już faktem, że z czymś nie zdążę. Nie zarywam nocy i nie wstaję bladym świtem, by pracować. Sama decyduję o tym, czemu poświęcam swój czas. Wbrew obawom, otoczenie podchodzi do mnie z dużym szacunkiem, uznając moją szczerość w odmawianiu za zaletę i profesjonalizm. Lokuję swoje siły i skupienie w zadania, których świadomie się podjęłam. Nie rozpraszam się. Nie rozmieniam na drobne.

Świadome mówienie ”nie” buduje poczucie własnej wartości, kontroli nad życiem. Odmawiam pewnie, ale bardzo grzecznie. Jestem asertywna.

Polecam!

Published By
Sylwia Koszela

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *