SIŁA SŁÓW

„Wszystko mieści się w słowie… Całe znaczenie zostaje zmienione tylko dlatego, że jedno słowo zostało przesunięte, lub otrzymało znaczenie, którego nikt się nie spodziewał. Słowa mają cienie, przezroczystość, wagę, pióra, włosy, mają wszystko, co nagromadziły podczas toczenia się wzdłuż rzeki, migracji ze swoich domów, do korzeni tak wielu rzeczy… Są równie starożytne jak nowe…” (Pablo Neruda).

To, że słowa mają niesamowitą moc, wiemy chyba wszyscy. Niejednokrotnie mierzyliśmy się z ich skutkami w sytuacjach, gdy ktoś, z zamysłem lub nie, uderzał nimi z siłą prawego sierpowego Mike’a Tysona. Niejednokrotnie też, słowa ratowały nas od katastrofy w naszym życiu, od podjęcia złych decyzji, od zaniechań realizacji swoich marzeń. Dodawały otuchy w chwilach trudnych. Słowa, częściej czasem niż czyny, budują naszą wartość, kreują nasz światopogląd, ustawiają nasze spojrzenie. Warto zdać sobie sprawę, że często nie jest ważne to, co inni nam mówią, ale to jak to mówią. Słowa potrafią zmieniać nasz sposób myślenia i nakierować nas na nową perspektywę. Nakierować na to, co przez cały czas było przed naszymi oczami, a czego nie dostrzegliśmy, lub odwrotnie, pomagają przestać patrzeć tam, gdzie już patrzeć nie powinniśmy.

Czy potrafimy je wykorzystywać we właściwy sposób? Czy potrafimy używać tego narzędzia, którym jesteśmy wszyscy obdarowani, w sposób słuszny? Czy za ich pomocą więcej budujemy, tworzymy, naprawiamy, czy raczej niszczymy i zabijamy? Ile razy zastanawiamy się nad sensem naszych słów, a ilekroć wyrzucamy je z siebie bez głębszej analizy z szybkością karabinu maszynowego? Czy potrafimy rozmawiać sami ze sobą? I najważniejsze – czy mamy z kim rozmawiać? Tak naprawdę i szczerze.

Nasz dzień zaczyna się od rozmowy. Na rozmowie także się kończy. Nie wyobrażamy sobie dnia bez kontaktu ze sobą. Szukamy krótkich chwil na napisanie wiadomości, chwilę telefonicznej rozmowy. To obojgu nam pokazuje, że jesteśmy dla siebie ważni. Używamy słów bardzo starannie, dbamy o jakość naszej wymowy. Tego też uczymy nasze dzieci. Ale najważniejsze jest to, że potrafimy i chcemy ze sobą rozmawiać. Potrafimy też rozmawiać sami ze sobą. Ta rozmowa ze sobą, to codzienne chwile zadumy, nasze krótkie planowanie dnia w samotności, pisanie. To wszystko pozwala nam popatrzeć w głąb siebie i zrozumieć, czego tak naprawdę chcemy, czego oczekujemy od siebie samego i od siebie nawzajem. Pozwala nam złapać każdy z naszych problemów w zarodku i umiejętnie nad nim zapanować. Chwila samotności jest nam potrzebna tak samo jak chwila bycia razem. Jest dla nas jak powietrze.

Niestety większość dzisiejszego społeczeństwa ma problem z byciem sam na sam ze sobą. Powody są różne. Nierzadko jest to nieumiejętność wsłuchania się w swój wewnętrzny głos. Tak jakbyśmy obawiali się, że wypowiedziane głośno własne myśli nabiorą rozpędu i pociągnie to za sobą konsekwencje, na które nie jesteśmy gotowi. Obawiamy się, że wymusi na nas działanie, którego tak do końca nie jesteśmy pewni.

Większość problemów dzisiejszego świata bierze się właśnie z niechęci lub nieumiejętności komunikacji. Zaniedbujemy dialog z drugim człowiekiem zastępując go krótkimi wiadomościami z komunikatorów, ‘’emotkami’’, które mają wyrazić nasze uczucia. Unikamy rozmów twarzą w twarz. Dlaczego? Powody są różne. Najczęściej – bo nie mamy czasu. Prościej napisać niż zadzwonić, prościej zadzwonić niż się spotkać – tak jest szybciej. Moje pytanie w takich momentach zawsze brzmi: ‘’co robisz z czasem, który w ten sposób odzyskujesz?”. Na co poświęcasz ten zlepek krótkich chwil, który stanowi uzysk z niechlujnie napisach wiadomości, używania ‘’emotek’’ zamiast słów, zaniedbanych spotkań czy zapomnianych telefonów do przyjaciół? No właśnie! Ten czas zostanie zmarnowany w gonitwie dnia, poświęcimy go na przesuwanie palcem po ekranie telefonu, może na kolejne obowiązki, być może na grzebanie w intrenecie.

Zamiera naturalna forma komunikacji pomiędzy ludźmi. Coraz mniej mówimy. Coraz mniej czasu poświęcamy na kontakt z drugim człowiekiem. Niewiele uwagi przywiązujemy także do jakości naszych rozmów. W pracy często zamykamy się w sobie lub przyjmujemy autorytarny ton, zamiast spokojnego dialogu. W domu częściej milczymy zajęci swoimi sprawami. Nierzadko nagromadzone emocje wyładowujemy w formie krzyków i gniewu zamiast rozmowy i zrozumienia. W społeczeństwie – odnosimy się do siebie wulgarnie, często zdawkowo. Nie rozumiem dlaczego tak jest. Przecież posiadamy cudowne narzędzie, o niewyobrażalnej wręcz mocy – nasz język i tak nieumiejętnie z niego korzystamy.

Published By
Sylwia Koszela

1 Comment

Renata MALONE

To prawda, rozmawiamy coraz mniej. Choć wcale nie mniej mówimy. Paradoksalnie.
Sądzę, że jest to obawa lub unikanie konfrontacji. Parę kliknięć w zaciszu własnego kąta lub pospieszne parę słów w drodze do domu po dniu pracy dają niejednokrotnie poczucie bycia obecnym w życiu innych, a rzeczywistość jest inna.
Nic nie zastąpi rozmowy, jeśli nie twarzą w twarz to choć telefonicznej.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *