SZCZĘŚCIE W PROSZKU

W jadalni chciałbym mieć stół z litego drewna. Najlepiej wykonany ręcznie. W warsztacie stolarskim pamiętającym dawne czasy. Wykonany przez ludzi, którzy dobrze znają znaczenie słowa solidny i uczynili z trwałości swoich wyrobów religię. Prawdziwych rzemieślników.

solid•ny; «taki, na którym można polegać»  «o przedmiocie: mocny i trwały» «o czyjejś wiedzy lub wykształceniu: gruntowny» «mający znaczne rozmiary»

Nie wyobrażam sobie domu, w którym nie ma odpowiedniej ilości miejsca, by razem usiąść przy dużym stole. Nie wyobrażam sobie domu, w którym nie znajduje się czasu na wspólną kolację. Nie wyobrażam sobie takiego domu.

Według mnie szczęście jest jak ten stół w jadalni.

Szczęścia nie musiałem szukać. Nie da się go znaleźć. Byłem zmuszony stworzyć swoje szczęście własnoręcznie. Solidnie. To był mój własny wybór i wymagał cierpliwości, wytrwałości, czasem uporu. Tylko w ten sposób można stworzyć coś, co wystarczy na lata.

Tymczasem jak większość ludzi mozolnie pchasz swoje życie do przodu. Za wszelką cenę nie chcesz z czymkolwiek zostać w tyle. Współczesny świat na bieżąco pozwala zweryfikować, ile jeszcze brakuje do poszczególnych znajomych. Ile jeszcze musisz zrobić. Gdzie jeszcze powinieneś pojechać. Masz gotowy wykaz tego, co należy przeczytać. Spis wszystkich dziwnych umiejętności, które jeszcze musisz posiąść. Listę rzeczy niezbędnych, by nadal utrzymywać się w maszerującym naprzód pierwszym szeregu ludzi sukcesu.

Z trudem łapiesz oddech, stale zabiegany, krzątający się, zajęty niemal przez całą dobę. Zmęczony. Zestresowany. Pozbawiony odpowiedniej ilości snu. Nie jesteś w stanie solidnie, starannie i cierpliwie tworzyć własnego szczęścia. Nie jesteś w stanie dopracować wszystkich jego elementów, ważnych detali. Szczegółów, które w końcowym rezultacie doprowadzą do powstania produktu na tyle trwałego, by móc na nim przez lata polegać.

Nie chcesz być nieszczęśliwy. Nie możesz jednak sobie pozwolić na wstawienie w swoje życie szczęścia, które jest pośredniej jakości. Byle jakiego. Mimo tego, codziennie to robisz. W krótkich chwilach wyszarpanych od życia, tych które możesz przeznaczyć na odpoczynek i wyhamowanie. Zaczynasz szukasz czegoś, co mogłoby je zastąpić. Szybkiego „zastrzyku” dopaminy, który chociaż na chwilę stworzy wrażenie, że twoje codzienne życie nie jest do niczego. Nie jest kieratem, w który poniekąd sam sobie przygotowałeś. Nie jest tylko pracą i obowiązkami. Tysiącami spraw, które ze szczęściem nie mają nic wspólnego. Problemami trudnymi do rozwiązania. Zagmatwanymi, najbardziej jak tylko to możliwe..

Szukasz szczęścia w proszku. Takiego, które można wsypać do kubka, zalać gorącą wodą i wypić. Dostarczasz sobie natychmiastowej przyjemności. Iskierki szczęścia, która gaśnie w chwilę po rozbłyśnięciu. Niewielkiej ilości, która wystarcza na tak krótko, że gdy znika wywołuje uczucie rozdrażnienia i jęk zawodu. Potrzebujesz więcej. Więcej nowych ciuchów. Nowego samochodu. Wakacji. Gier komputerowych. Znajomych na Facebooku. Alkoholu. Seksu. Narkotyków. Awansów. Tytułów naukowych. Poklasku. Wszystko to gromadzisz w nadziei na uzyskanie poczucia zadowolenia, poświęcając jedyne wolne chwile w zapełnionym po brzegi życiu.

Nie dysponujesz czasem na solidne zabranie się za stworzenie własnego szczęścia. Zbudowanie własnego stołu z litego drewna. Jesteś zbyt zajęty. Zastanów się, czy kiedy już dasz radę stworzyć wymarzony stół, znajdziesz czas, by codziennie przy nim usiąść? Czy poświęciłeś wystarczająco dużo energii, by dbać o związki z najbliższymi? A może będziesz musiał przy tym stole jeść w samotności?

Szczęście to twój wybór. Zawsze.

Jeżeli jesteś w stanie skoncentrować się na sprawach najważniejszych i odrzucić wszystko, co w życiu nieważne, wszystko, co przeszkadza i zagradza drogę, wtedy znajdziesz czas na pracę nad własnym szczęściem. Solidnie. Dokładnie. Rzetelnie.

Published By
Aleksander Gatnar

2 komentarze

Agata

Wasz blog to jedyne miejsce w sieci, gdzie teksty czytam od początku do końca. Gdzie treści trafiają we mnie, w sam środek klatki piersiowej. Gdzie czuję ulgę. Gdzie zgadzam się z każdym słowem. Dziękuję za tą iskierkę nadziei na zrozumienie siebie, znalezienie sensu i wygrzebanie się spod lawiny wszechobecnego przepychu. Pozdrawiam serdecznie!

Sylwia i Olek

Pani Agato

Bardzo dziękujemy i niezmiernie cieszymy się z tego, że nasze teksty są dla Pani wartościowe. Doskonale wiemy jak bardzo dzisiejszy świat przepełniony jest nadmiarem. Staramy się całym naszym życiem, oraz naszymi tekstami pokazywać, że można być szczęśliwym żyjąc prościej, bardziej emocjonalnie, zgodnie z samym sobą, zachowując swoje wartości, empatię wobec drugiego człowieka, szacunek i nieograniczone ilości wiary w to, że można inaczej. Mimo, że cały rozpędzony świat wokół próbuje udowodnić, że trzeba mieć by być, my wierzymy, że można inaczej.
Zapraszamy do czytania. Być może już wkrótce będziemy mogli zaprosić także do lektury naszej książki:)
Pozdrawiamy ciepło
Sylwia i Olek

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *