ŚNIEGU NIE BĘDZIE. PREZENTÓW TEŻ.

Z rosnącą obawą spoglądam, to na trawnik za oknem, to na kalendarz. Może spadnie chociaż odrobina śniegu?

Ona też z obawą spogląda na kalendarz i w ogóle nie interesuje jej śnieg. Ma dziewięćdziesiąt trzy lata i drobne, kościste dłonie. Bardzo delikatne i ciepłe. Ściska moją dłoń i czuję w niej jej wolę życia. Pragnienie dotrwania do Świąt. Chęć bycia z rodziną, która ciągle jest gdzieś obok. Chce podarować bliskim swoją obecność. Wszystko inne już dawno rozdała i teraz może już tylko podarować siebie. I dlatego na przekór wszystkiemu, na przekór starości, chce być z nimi na Święta. To prezent.

W innym miejscu osiemdziesięcioczterolatka nie próbuje już walczyć. Poddaje się. Nie łączą ją więzi z nikim. Mąż umarł kilka lat temu. Nie został już nikt na tyle bliski, by się nią opiekować. Nie przynależy do nikogo. Święta przestały mieć znaczenie. Za każdym razem pyta jak długo to jeszcze potrwa. Ocean cierpienia, bólu i samotności. Będziemy z nią. To prezent.

Starszy pan oparty na trójkołowym chodziku. Uśmiechnięty od ucha do ucha. Serdeczny. Z zagranicy przyjechał do rodziny. Zamieszkał razem z seniorami. Na miesiąc. U rodziny okazało się, że jest za mało miejsca, choinka jakaś duża i jeszcze dzieci, pies i mnóstwo przedmiotów. Pewnie zje z nimi wigilijną kolację i wróci do seniorów. Mimo to przyjechał, z daleka. To prezent.

Naszych prezentów nie zrobiliśmy sami – kupiliśmy. Chociaż patrząc na to wszystko z perspektywy minimalizmu, prostoty i ensencjalizmu – nie powinniśmy. Nie znaleźliśmy wystarczająco dużo czasu, by zrobić coś własnoręcznie. Dlatego zapakujemy je pięknie. Samodzielnie. Nie do świątecznych torebek, ale w brązowy papier, zwykły sznurek. Dodamy drobne ozdoby i świerkowe gałązki. Cynamon. Pierniczki. Podpiszemy. Starannie. Z miłością.

Jednak to nie miłość zapakowaliśmy w brązowy papier. Zapakowaliśmy przedmioty. Zrobiliśmy tak dla tradycji, która utrwaliła w naszych umysłach przekonanie, że tak powinniśmy wyrażać miłość, wdzięczność, pamięć i chęć pokazania drugiej osobie jak bardzo jest dla nas ważna.

A gdybyśmy zrezygnowali z prezentów materialnych? Tak zupełnie.

I od teraz stworzyli tradycję pełnej obecności. Bycia przez Święta z bliskimi. Zabawy z dziećmi, rozmowy, trzymania starszej pani za rękę i zwilżania zaschniętych ust. Słuchania opowieści starszego pana o czasach, o których nie mamy pojęcia. Opowiadania o tym jaka była babcia, skoro ona już nie potrafi powiedzieć ani słowa. Trzymania wnuków na kolanach i siebie nawzajem za ręce. Śpiewania kolęd, których nikt już nie pamięta i wspominania wszystkich, którzy już nie usiądą z nami przy stole. To prezenty. To Święta. To wystarczy.

Published By
Aleksander Gatnar

1 Comment

Anna Zimoch

Trzymanie bliskiej osoby za rękę to tylko tyle i… aż tyle. To esencja naszego człowieczeństwa… Wspólnota, Rodzina, Miłość. Proste a jakże dzisiaj trudne…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *